Poprawiając swoje ciuchy upewniła się, że nie widać żadnej z 'pamiątek' z wczorajszego wieczoru. Była strasznie zmęczona, nie zmrużyła nawet oka przez całą noc, ale wiedziała, że musi wziąść się w garść, aby posprzątać w kuchni, zanim jej młodsza siostra się obudzi i zacznie zadawać pytania, na które ta nie umiała odpowiedzieć.
Zastanawiała się, jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby była choć trochę odważniejsza. Czy byłoby lepsze? Często o tym myślała, ale równie szybko jak zaczynała się nad tym zastanawiać tak szybko to kończyła. Najważniejsze jest bezpieczeństwo Mii. Powtarzała jak mantrę. Ale prawdą było, że tylko ta mała brunetka o twarzy aniołka utrzymywała ją przy zdrowych zmysłach.
Kończyła sprzątać pomieszczenie wkładając ostatnie kawałki szkła do śmieci. Miała godzinę do rozpoczęcia pierwszej lekcji, więc powinna obudzić siostrę, aby ta zaczęła przygotowywać się do szkoły. Lubiła takie poranki- samotne. Cieszyła się kiedy go nie było w domu, można było o nim powiedzieć wiele złych rzeczy, ale o swoją pracę dbał. Nigdy się nie spóźniał, a zostawanie po godzinach nie stanowiło dla niego problemu.
-Car? Dlaczego ze mną nie śpisz?- zapytała zaspanym głosem maleńka postać stojąca w drzwiach. Zawsze rozczulał ją ten widok, dziewczynka podbiegła do niej i niezdarnie wdrapała się na jej kolana.
-Właśnie miałam cię budzić.- powiedziała nie ukrywając uśmiechu.
-Nie chcę iść do szkoły, mogę zostać z tobą?- zapytała patrząc na nią błagalnie spod swoich długich rzęs.
-Przecież lubisz tam chodzić.- stwierdziła marszcząc brwi w niezrozumieniu.
-No tak, lubię, ale wolę być z tobą.- stwierdziła ośmiolatka wtulając się w starszą siostrę.- Chcę być już zawsze z tobą.
-Wiem, skarbie, też chciałabym, żeby tak było.- przytaknęła. Przytuliła dziewczynkę jeszcze raz po czym pomogła jej stanąć na własnych nogach.- Czas się zbierać, bo ucieknie nam autobus.
-Dlaczego tata wczoraj tak strasznie krzyczał?- zapytała malutka brunetka na wydechu. Nie rozumiała, dlaczego tatuś był taki zły, przecież była grzeczna i pomagała siostrze, a on znowu był zły.- Czy tatuś jest na mnie zły? Boję się, kiedy taki jest.- wyznała, łzy gromadzące się w jej oczach były widoczne gołym okiem.
Caroline czuła, jak jej serce boleśnie się zaciska na słowa wypowiedziane przez młodszą siostrę. Była małą, inteligentną dziewczynką, nauczyła ją, że nie może podchodzić do ojca, kiedy ten jest zdenerwowany, Mia wiedziała, że jest niebezpieczny, choć nie do końca wiedziała dlaczego, siostra twierdziła, że nikt nie może dowiedzieć się o tym co dzieje się u nich w domu.
-Oczywiście, że nie jest zły na ciebie, on tylko jest ... przemęczony.- co innego mogła powiedzieć? Nie wiedziała jak powinna zareagować na takie pytania.- Pamiętasz, co ci mówiłam?- zapytała patrząc na dziewczynkę wyczekująco.
-Żeby nie wychodzić samemu z pokoju, kiedy jest w domu.- przypomniała. Ile by dała, aby jej siostra miała normalne życie.- A Ashley mówiła mi, że jej tata zabiera ją co tydzień do wesołego miasteczka. Chciałabym mieć takiego tatę, ale nasz jest straszny.- wyjaśniła. W oczach Car zebrały się łzy. Kucnęła przed dziewczynką i wzięła ją w ramiona.
-Skarbie, masz mnie, ja zawszę ci pomogę, a jeśli chcesz, to w piątek możemy się tam wybrać. Co ty na to?- zapytała unosząc zabawnie brwi.
-Tak!- radość na twarzy dziecka była nie do opisania.
-Dobrze, a teraz biegnij się ubierać, bo naprawdę się spóźnimy.- jak na zawołanie dziewczynka zniknęła za rogiem, słychać było jedynie tupot bosych stópek.
Ile jeszcze razy przyjdzie jej kłamać? Dawno zaczęła się gubić we własnych relacjach, ale jedno było pewne. Miała dla kogo walczyć.
***
-Cześć, Car!- krzyknęła Cathrine rzucając się na dziewczynę, ta jednak w ostatnim momencie zdążyła umknąć przed uściskiem koleżanki. Nie lubiła, gdy ktoś ją dotykał, uśmiechnęła się udając, że nie rozpoznała zamiarów dziewczyny.
-Cześć.- odpowiedziała cicho powstrzymując ziewnięcie.
-Uuu, ktoś tu chyba zabalował dzisiaj w nocy!- zasugerowała blondynka poruszając sugestywnie brwiami.
-Niektórzy w nocy śpią, w przeciwieństwie do ciebie.- stanęła w jej obronie Nancy, mimo iż jej komentarz był nieco zgryźliwy i inna osoba by się obraziła, to Cat w ogóle nie zwróciła uwagi na tę zaczepkę. - Jak się masz Car?- zapytała zdecydowanie milszym głosem.
-Dobrze, po prostu się nie wyspałam.- to prawda, nawet nie musiała kłamać, w końcu nikt nie pytał z jakiego powodu nie przespała nocy.
-Zdarza się.- machnęła ręką rudowłosa widząc, że dziewczyna ma już dość tego 'przesłuchania.'- Co mamy pierwsze?
-Fizykę.- jęknęła Cat, która najchętniej upiłaby się a potem umierała z powodu kaca do piątku.
-Dobrze się składa, usiądziesz ze mną.- stwierdziła Nancy nie chcą słyszeć ani słowa sprzeciwu.
Coś czuję, że to będzie długi dzień.
***
Jakie było jej szczęście, gdy dowiedziała się, że zamiast lekcji w-f'u z panem White'm czeka ją apel na szkolnym boisku. Oznaczało to tyle, że nie musi się przy nikim przebierać, ani ukrywać się pod stertą ubrań.
-Dobrze drogie dzieci, proszę o ciszę!- krzyknęła przez mikrofon starsza pani z idealnie pofarbowanymi włosami koloru krwistej czerwieni. Przypatrując się, jak kobieta krząta się po scenie, próbując uciszyć młodzież Caroline miała ochotę parsknąć śmiechem.
-Tak, nasza dyrektorka, to strasznie zabawna kobieta.- powiedział jakiś głos, tuż obok jej ucha. Dziewczyna wzdrygnęła się i skierowała swój wzrok w prawą stronę, gdzie natrafiła na uśmiechnięte, niebieskie tęczówki.- Ostatnim razem nie miałem okazji się przedstawić. Jestem Luke.- powiedział wyciągając w jej kierunku dłoń, którą dziewczyna niepewnie chwyciła.
-Car.- jej głos dziwnie brzmiał, jakby była wystraszona, nie umknęło to uwadze chłopaka.
-Jak ci się u nas podoba?- zagadał nie odrywając wzroku od jej oczu.
-Cóż, to dopiero dwa dni, ale jest całkiem fajnie.- stwierdziła. Nikt jej tu nie znał, nie wiedział o jej przeszłości, więc nie miała powodu do narzekań. Mogła zacząć od nowa.
-Cieszę się.- odparł. Rzeczywiście tak było, może i jej nie znał, ale nie był ślepy, potrafił dostrzec to, że jest silna i będzie walczyć o swoje, ale w tym wszystkim była także niezwykle delikatna. Jak róża z kolcami.- Może chciałabyś wpaść dzisiaj wieczorem na imprezę do mojego kumpla?- spytał z dziwnym błyskiem w oku, który spowodował na jej twarzy uśmiech. Zazwyczaj zestresowana, czuła się dobrze w jego towarzystwie. Była onieśmielona, ale nie bała się, że mógłby chcieć zrobić jej krzywdę, a to był duży krok naprzód.
-No nie wiem.- nigdy niebyła duszą towarzystwa, zawsze skryta, zawsze na uboczu.
-No weź, nie daj się prosić.- powiedział wpatrując się w jej twarz tak intensywnie, że pod jego spojrzeniem zwróciła wzrok w stronę murawy.- Twoje przyjaciółki też tam będą.
-Ok, postaram się przyjść.- powiedziała, po czym rozległ się głos jednego z kolegów chłopaka z drużyny.
-Luke, trener woła na murawę.- powiedział umięśniony brunet i puścił jej oczko. Dziewczynie zrobiło się niedobrze, przez jego wzrok skanujący w ten obrzydliwy sposób jej ciało.
-Będę na ciebie czekał.- szepnął blondyn uśmiechając się radośnie.- Ale teraz muszę iść, lepiej nie zadzierać z White'm.- powiedział wyraźnie rozbawiony kierując się na boisko.- Do zobaczenia, Car.
-Do zobaczenia.- Naprawdę wydaje się miły.
-Zapraszam na otwarcie nowego sezonu rugby w naszym liceum!- rozległ się głos dyrektorki dochodzący z głośników rozstawionych po całym boisku.
***
-Hej, hej, hej, widziałam, że rozmawiałaś z Lukasem, czego chciał?- zapytała uśmiechnięta od ucha do ucha Nancy siadając obok przyjaciółki z paczką prażonych orzeszków.- Nie, czekaj, nie mów mi. Niech zgadnę.- powiedziała udając zamyśloną.- Zaprosił cię na imprezę! Prawda?!- krzyknęła uradowana.
-Tak, ale nie wiem, czy powinnam tam iść.- wyjaśniła spuszczając wzrok na swoje nogi.
-Jasne, że powinnaś! Zaprosił cię sam Luke Hemmings, gwiazda szkolnej drużyny, najprzystojniejszy chłopak w całej budzie, w dodatku inteligentny i te oczy, które wydają się zaglądać wprost do twojej duszy...- wyliczała rozmarzona wywołując uśmiech na twarzy Caroline.- Boże, dziewczyno jak ja ci zazdroszczę.- jęknęła podając w jej stronę orzeszki. Dziewczyna pokiwała przecząco głową.- Naprawdę musisz tam być, będzie cała szkoła, poza tym to świetna okazja do poznania nowych osób.- tylko tego jej brakuje, więcej osób będących blisko poznania jej tajemnicy.-Proszę, obiecaj, że przyjdziesz.- powiedziała rudowłosa patrząc na nią wyczekująco.
-No... no dobrze, przyjdę.- powiedziała wywołując pisk u dziewczyny.- Ale tylko na chwilę.- stwierdziła wytykają w jej stronę palec.
-Jasne, jasne, zobaczysz, spodoba ci się, organizuje ją przyjaciel Lukasa, swoją drogą cała jego paczka jest spoko.- dziewczyna jeszcze długo wychwalała domówki organizowane przez przyjaciół blondyna, ale Car wcale jej nie słuchała. Myślała o bezkresnym oceanie patrzącym na jej fabrykę czekolady. Im bardziej chciała wyrzucić go ze swojej głowy tym częściej przyłapywała się na zerkaniu w jego stronę. To nie skończy się dobrze. Krzyczała jej podświadomość, ale przecież to tylko niewinna znajomość. Nie myliła się, prawda?
***
Obiecała, że przyjdzie, teraz nie ma już odwrotu, była wdzięczna, że akurat tego dnia Mia zostawała na noc u swojej koleżanki, chciała, aby jej siostra miała normalne dzieciństwo. Za każdym razem, kiedy odwoziła dziewczynkę do państwa Jones'ów, rodziców najlepszej przyjaciółki Mii, myślała o tym, że też chciałaby kiedyś stworzyć taką rodzinę. Wiedziała, że to niemożliwe, nie potrafiła nikomu w pełni zaufać i dbała o to, aby wszystko co dzieje się u niej w domu w nim pozostało. Więc w jaki sposób jej marzenie mogłoby się spełnić?
Była sama w domu, więc nie musiała się przejmować, że ktoś zaraz wparuje do jej pokoju robią potworną awanturę. Tego wieczoru jej największy koszmar wziął nadgodziny w pracy, najgorsze było to, że zbliżał się weekend. Oznaczało to, że będzie musiała 'zajmować' się nim, oraz jego przyjaciółmi, czytaj usługiwać im. Całe szczęście, że państwo Jones zaproponowali, że zabiorą Mię nad jezioro.
Ostatni raz przejrzała się w lustrze, miała na sobie czarne rurki, niebieską bluzkę z okrągłym dekoltem, oraz czarną ramoneskę. Kiedyś lubiła nosić sukienki, teraz nie mogła sobie na to pozwolić. Ale dla niewtajemniczonych wyglądała na całkiem normalną i rozsądną nastolatkę, mającą porządnego ojca. Z zewnątrz wszystko wyglądało dobrze, więc po co było szukać głębiej? Jeszcze ktoś by się czegoś dowiedział. Ona nie narzekała, sama mogła znieść wszystko, bała się jedynie o siostrę.
Wyrzucając z głowy złe myśli wsunęła na stopy trampki, zgarnęła klucze z blatu i udała się w stronę domu Nancy, z którą miała się udać na imprezę.
Hej, skarbie xx
OdpowiedzUsuńZapraszam na moje ff o Harry'm "Psychic Love"
Mam nadzieję, że wpadniesz i zostawisz po sobie jakiś komentarz ;**
http://psychic-love-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/