niedziela, 21 grudnia 2014

Prolog- Miłość na wieki

                             Była spokojna, myślała, że będzie to bolesne, ale myliła się. Po prostu nie chciała być samotna, długo się przygotowywała do tego dnia, o ile w ogóle można być na to gotowym. Rozejrzała się dookoła, było tu pięknie, inaczej niż to sobie wyobrażała, tutaj było o wiele lepiej.
                             Nie wiedziała ile czasu się tu błąkała, może godzinę, może dwie, a może rok? Nagle poczuła jak ktoś delikatnie łapie ją za ramię, wiedziała, że nie może być sama na wieki. Odwróciła się i przed sobą ujrzała wysokiego blondyna o pięknych, niebieskich oczach, który uśmiechał się do niej.

-Wiedziałem, że cię znajdę.- powiedział radośnie przytulając się do niej. Stała osłupiała na środku łąki pełnej kwiatów, trzymana w ramionach przez chłopaka, którego nie znała, ale wydawał się jej znajomy.
-Czy my się znamy?- zapytała kiedy wypuścił ją z objęć.
-Tak, księżniczko, znamy się.- odpowiedział radośnie.

KSIĘŻNICZKO, JESTEM NICZYM BEZ CIEBIE...  
ZAWSZE BĘDĘ CIĘ CHRONIŁ ...                 
KOCHAM CIĘ, KSIĘŻNICZKO...

                             Wspomnienia powracały do jej obolałej głowy. Poczuła jak cały jej świat wiruje, bezgraniczna pustka, którą czuła od jakiegoś czasu wypełniła się uczuciem, o którym myślała, że go nie zna. Ale on to zmienił, przypomniał jej, tak jak obiecał miłość na wieki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz